Inflacja i jej znaczenie

W poprzednim artykule opisywałem inflację, przedstawiłem historię i swoje zdanie na temat jej obecnego wyliczania, ale dlaczego rządy i banki centralne miałyby wprowadzać ludzi w błąd??

Większość państw uchwalając swój budżet, przewiduje deficyt – czyli zamierza wydać więcej, niż zebrać z danin. Taki stan utrzymuje się od lat. Jak “obsługuje” się taki dług? Dlaczego państwa nie popadają w spirale zadłużenia, a inwestorzy kupują obligacje? Odpowiedź jest prosta. Państwa nie popadają w spirale zadłużenia, ponieważ rzeczywiste oprocentowanie długu jest ujemne 😉 Przykład – w chwili obecnej obligacje 2 letnie mają stałe oprocentowanie 2,1% w skali roku, a w 2017 roku inflacja wyliczana przez GUS wynosiła 2% 😉 czyli inwestorzy byli cały 0,1% “do przodu”. Jeśli przyjmiemy, że inflacja = podaż pieniądza to wyjdzie, że inwestorzy byli prawie 4% stratni. Wniosek jest prosty – państwo pożycza pieniądze na ujemny procent!! Jak się to udaje i dlaczego rynki dopuszczają do takiego oszustwa – w końcu rynek powinien dążyć do samoregulacji. Odpowiedź jest bardzo prosta, jak przy poprzednim pytaniu – rynek bardziej niż samoregulację ceni spokój. Gdyby do takiej manipulacji dążyli mali gracze, rynek szybko by ich “ukarał” hiperinflacją i destabilizacją, ale co jeśli tak robi USA, UE, Rosja?? Największe agencje ratingowe znajdują się w USA – jeśli ktoś sądzi, że “podniosą rękę” na swoją ojczyznę to… pogratulować. Obligacje zaczynają “drożeć”?? Dodrukuje się EUR, USA lub Jena i zacznie skupywać, a oprocentowanie spadnie – patrz Włochy, Grecja, USA. Banki centralne współpracują ze sobą i kreują tendencje rynkowe. Indywidualni inwestorzy tylko “płyną” zgodnie z trendem, spekulanci korzystają ze zmniejszonej aktywności w okresach między świętami, lub inicjują “fake newsy” dzięki którym zarobią. Skoro to wszystko jest takie proste, dlaczego dochodzi do kryzysów?? Odpowiedź jest równie prosta jak przy poprzednich 2 pytaniach – kryzys to “zawór bezpieczeństwa”. Gdyby nie zawór bezpieczeństwa rynki rosły by do niebotycznych rozmiarów i w końcu ludzie zaczęliby się zastanawiać – dlaczego, a tak wszystko jest jasne. Dodatkowym skutkiem kryzysu jest bogacenie się bogatych i zubożenie biednych – “Jest kryzys więc zapłacę ci mniej za twoją pracę. Jeśli nie mniej, to zamrożę twoje wynagrodzenie na parę lat”. Bogaty inkasuje jeszcze większy zysk, biedny jest jeszcze biedniejszy bo realna inflacja dalej rośnie. Tak doprowadzono do dezintegracji klasy średniej, bo albo jesteś bogaty, albo biedny – nie ma nic pomiędzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *